Lubiłam pływać po jeziorach, choć nie wyobrażałam sobie siebie jako kapitana statku. To było dla mnie zbyt wiele, poza tym nie lubiłam takich wielkich, zorganizowanych wycieczek.

Patent żeglarski nie był dla mnie

patent żeglarskiWolałam wybrać się na wyprawę na rowerze wodnym, kajaku czy an motorówce. Przynajmniej nie musiałam się zastanawiać nad tym, że nie będzie ciekawego towarzystwa na wyprawie. Dlatego też patent żeglarski nie był dla mnie. Nie był mi potrzebny. Nie chciałam prowadzić takiej wielkiej łajby. Wolałam zdobyć patent sternika motorowodnego. To było coś idealnego dla mnie. Dzięki niemu mogłam spokojnie prowadzić motorówki i inne łodzie z napędem motorowym. Już nie mogłam się doczekać kiedy będę sama mogła pilotować taką wyprawę. Najpierw jednak musiałam jechać na obozy żeglarskie, żeby się wszystkiego nauczyć. W teorii wszystko było dla mnie zrozumiałe, jednak co do praktyki to nie miałam pewności. Wolałam jechać na kurs żeglarski i się dokształcić. Wszystko okazało się jednak dla mnie łatwiejsze niż sądziłam. Nie miałam problemów z utrzymaniem łodzi na kursie, a do tego też sprawiało mi to dużą przyjemność, że mi się tak wszystko udawało. Postanowiłam, ze od razu przystąpię do egzaminów, w najbliższym możliwym terminie. Wtedy będę miałam wszystko na świeżo i na pewno pójdzie mi lepiej, niż gdybym miała robić taki patent za jakiś czas.

To była bardzo dobra decyzja. Bez problemu zdałam patent sternika motorowodnego i mogłam samodzielnie pływać. Cieszę się, ze tak do tego podeszłam i teraz mam już plany na przyszłe wakacje.